| przez nich działalności kaznodziejsko-duszpasterskiej119. Wszystko to spowodowało, że mendykanci przestali być atrakcyjni dla warstw przywódczych w miastach. Do tego wraz z okrzepnięciem struktury władz miejskich, rozprzestrzenieniem się nowego typu władcy i uniwersytetów z końcem XIV wieku pojawiły się nowe szanse kształcenia także dla duchowieństwa świeckiego. Dla kleryków z wykształceniem akademickim zaczęto fundować prebendy predykanckie. W wielu miastach kler świecki dzięki proboszczom i kaznodziejom wykształconym na uniwersytetach otrzymał nowe oblicze oraz prześcignął wkrótce zakony żebracze na polu predykanckim i intelektualnym120. Co więcej, mniej więcej od końca XV stulecia mendykancki styl życia i nauka były uważane już za konserwatywne. Zdaje się, że niewiele też uczynił ruch reformatorski w obszarze kaznodziejsko-duszpasterskim, którym została objęta w II połowie XV wieku duża liczba klasztorów dominikańskich121. W miastach w ciągu XV stulecia tworzyła się nowa świadomość parafialna i gminna, której nośnikiem były przywódcze grupy miejskie122. Odnosiło się to także do komunalizacji duszpasterstwa. Jednak niszy, w których przytulnie urządzili się bracia kaznodzieje i inni mendykanci ze swoimi kręgami sympatyków i darczyńców nikt nie kwestionował, także jeszcze na początku reformacji123.
---
119 Uważa się, że od momentu definitywnego ustalenia w 1257 i 1259 r., iż wszystkie wcześniej podporządkowane kaznodziejom konwenty kobiece miały prawo do ich duszpasterstwa, co 6 II 1267 r. potwierdził Klemens IV (1265–1268), nastąpił powolny upadek studiów dominikańskich (przynajmniej w prowincji teutońskiej), gdyż dobrze wypełniając „cura monialium“ (a do niej kierowano – zwłaszcza w Teutonii – najzdolniejszych braci) zakonnikom brakowało już czasu na naukę: patrz Decker O. Die Stellung des Predigerordens zu den Dominkanerinnen (1207–1267), [w:] Quellen und Forschungen zur Geschichte des Dominikanerordens in Deutschland, H. 31, 1935, s. 15, s. 108–111; Litterae encyclicae magistrorum generalium ab anno 1233 usque ad annum 1376, ed. M. B. Reichert, [w:] Monumenta ordinis fratrum praedicatorum historicam, t. 5. Romae, 1900, s. 57; Bullarium Ordinis Fratrum Praedicatorum, t. 1, dok. nr 59, s. 481; Grundmann H., op. cit., s. 298; Frank I. W. Wie der Dominikanerorden zu den Dominikanerinnen kam – Zur Gründung der „Dominikanerinnen“ im 13. Jahrhundert, [w:] Das Dominikanerinnenkloster zu Bad Wörishofen, hrsg. von W. Schiedermair. Weißenhorn, 1998, s. 42, 45–46; Vicaire M.-H. Dominik i jego Bracia Kaznodzieje. Poznań, 1985, s. 325; Hinnebusch W. A. The History of Dominican Order. Origins and Growth to 1500, vol. 1. Alba House–New York, 1965, s. 392; Hinnebusch W. A. Dominikanie..., s. 108.
120 Frank I. W. Die Bettelorden..., s. 142.
121 Przyniósł ona natomiast sukcesy, szczególnie widać to u obserwantów w powrocie do ostrzejszego pojmowania swojej reguły oraz w konsolidacji sił reformatorskich. Reformacja zapoczątkowana przez Marcina Lutra natrafiła wszakże na religijną surowość i zaangażowanie większości duchownych i świeckich. Bez niej nie można byłoby wyjaśnić ani pobożnego życia wczesnego protestantyzmu, ani reform katolickich: patrz Lortz J. Die Reformation in Deutschland, Bd. 1. Freiburg i. Br. 1949, s. 90. Warto też zwrócić uwagę na informacje podane przez tego autora na s. 91–92, które przedstawiają przykłady wzorowego życia duchownych oraz dążeń zakonów do zaprowadzenia obserwancji; por. Sehi M., op. cit., s. 405–406.
122 Samo kazanie było oczywiście czymś więcej niż tylko pouczeniem i zbudowaniem służącym wzmocnieniu „actus privatus“. Spełniało ono ponadto rolę rozrywki, a przede wszystkich wymiany informacji, a zatem było istotnym środkiem komunikowania społecznego. Dlatego władzy świeckiej zależało na rozbudowanym i dobrym kaznodziejstwie miejskim. Popierano więc je, tworząc opłacane urzędy predykanckie, o które mogli starać się również dominikanie. Były one przez władze chronione, ale także kontrolowane. Warto pamiętać, że chociaż predykanci klasztorni i miejscy byli uznawani za „personae publicae“, to uczestniczenie w kazaniach nigdy nie było obowiązkowym „actus publici“: patrz Frank I. W. Die Bettelorden..., s. 142.
123 Ibidem, s. 142. Reformacja kwestionując teologiczną wykładnię ówczesnej pobożności rygorystycznie wprowadziła parafialny monopol na głoszenie kazań, na które było zorientowane reformacyjne duszpasterstwo. W ten sposób dominikanie i inni mendykanci ze swoimi paraparafialnymi miejscami kultu utracili rację istnienia. Stali się więc zbędnymi i dlatego – według reformatorów – należało je zlikwidować: patrz Frank I. W. Das mittelalterliche..., s. 142. |