| 1254 r.) jego decyzje nie miały żadnego skutku. Aleksander IV (1254–1261), który jako kardynał był protektorem zakonów mendykanckich, już 31 XII 1254 r., tj. jeden dzień po swojej koronacji wystawił bullę „Nec insolitum est“ adresowaną do całego Kościoła, która znosiła postanowienia bulli „Etsi animarum“ z uzasadnieniem, iż przygotowano ją zbyt pochopnie53. Dyplom ten pozwalał duchownym, zwłaszcza mendykantom, na wolne i nieskrępowane wykorzystanie swoich licznych przywilejów zakonnych w ramach istniejących przed 21 XI 1254 r. Wkrótce otrzymali oni kilka dalszych przywilejów, które dawały im daleko idącą niezależność od jurysdykcji biskupa diecezji, jak i od kleru parafialnego54. Co więcej, ów papież
--- volens proprio confessus fuerit sacerdoti, vel asserat, se velle confiteri illo anno“. Gdy patrzy się na postawę i działania dominikanów zwłaszcza pierwszych pokoleń, członków tego – można powiedzieć – pierwszego w historii Kościoła „zakonu medialnego“, to odnosi się wrażenie, że poważna część sporów z biskupami i proboszczami (choć trudno stwierdzić dokładnie jaka) nie wynikała z negatywnego nastawienia do nich czy złej woli, ale z głębokiego nastawienia apostolskiego. Zachwyceni postawą św. Dominika, tego ubogiego i niezmordowanego głosiciela Jezusa Chrystusa oraz doktryny katolickiej, chcieli go naśladować, pragnąc otrzymania za to rzeczy najcenniejszej, tj. łaski zbawienia. Klimat apostolski panujący w konwentach, podtrzymywany przez określony i ustawiczny tok studiów teologiczno-filozoficznych, ze specjalizacją nauki umiejętnego głoszenia kazań powodował, że po kilku latach nauki mury klasztorne opuszczał zakonnik „pełen“ fachowej wiedzy i owładnięty pragnieniem służenia słowem Bogu i bliźnim. Każdy dominikanin nieustannie szukał możliwości przepowiadania. Najlepiej, żeby mógł to robić wszędzie i o każdej porze, czyli jak najczęściej. Niewielu się chyba oszczędzało. Czas w średniowieczu biegł niezwykle szybko, chyba szybciej niż dzisiaj, bo życie było krótkie, a do tego kompletnie nie wiedziano, kiedy Bóg je zakończy. Trzeba było więc się spieszyć, aby dotrzeć z Ewangelią i zbawić, jak największą ilość bliźnich, a przez to siebie. Zatem często – wbrew istniejącym prawom – nie czekano na specjalne pozwolenia czy to władz zakonnych, czy ociągających się „sacerdotes proprii“. To właśnie do tych gorliwych współbraci były adresowane apele kapituły generalnej z 1254 r. (zresztą jednej z wielu, która prosiła o umiar i cierpliwość) do przestrzegania istniejących bez mała od tysiąca lat zasad oraz zwyczajów w Kościele. Inna sprawa, że do takiej energicznej postawy zmuszało ich przyjęte wspólnotowe żebractwo. żeby wyżyć w tych ciężkich czasach, a najlepiej, żeby mieć jeszcze się czym podzielić, trzeba było często i jak najlepiej spełniać swoje zadania. Byli oni bowiem zdani całkowicie na hojność i łaskę słuchaczy. Pierwsze pokolenia dominikanów, ale też franciszkanów były więc w dziejach Kościoła katolickiego pierwszymi zakonami kompletnie uzależnionymi od jałmużny wiernych i ich – można powiedzieć – „indywidualnego taryfikatora wartości usług religijnych“. W tym tkwiła „siła napędowa“, jak i ogrom wyzwania, któremu bracia-kaznodzieje jednak nie podołali (o czym poniżej) oraz możliwość uzależnienia się od wymagań klienta-wiernego, czego także doświadczyli.
53 Bullarium Ordinis Fratrum Praedicatorum, ed. T. Ripoll, A. Bremond, t. 1. Romae, 1729, s. 267, dok. nr 2: „Nec insolitum est nec novum, ut ea, quae per occupationem vel in festinantia fiunt, pro eo quod congruae deliberationis limam praetereunt, in propensioris considerationis reducantur (...) ac mandata, seu praecepta facta in eis, vel earum auctoritate, duximus penitus revocanda. Ideoque universitati vestrae per Apostolica scripta mandamus, quatenus per hujusmodi literas, vel occasione mandatorum, seu praeceptorum aut sententiae, quae continent, nichil prorsus agatis, cum nullam deinceps efficaciam habeant, vel vigorem“.
54 Można tu wymienić bullę „Ordinis vestri generosa“ z 21 I 1255 r., która generałowi dominikanów i prowincjałom dawała uprawnienie uwolnienia z ekskomuniki i wszelkiej nieregularności członków zakonu, które nie były zarezerwowane dla stolicy apostolskiej: „Ordinis vestri generosa (...) Hinc est, quod cum, sicut asseritis, ex indulto Apostolicae Sedis, vobis liceat vestri Ordinis Fratres curae vestrae commissos ab excommunicatione absolvere, et cum eis super irregularitatibus dispensare, nisi adeo gravis fuerit et enormis excessus, propter quem merito sit Sedes consulenda praedicta, vobis auctoritate praesentium indulgemus, ut Fratres dicti Ordines, quos pro tempore proprios habueritis confessores, absolutionis, ac dispensationis beneficium vobis, cum expedierit, juxta Indulti praefati tenorem valeant impertiri; nec hi, qui inter vos praeese noscuntur, deterioris conditionis, quam ceteri conseantur“ – Bullarium Ordinis Fratrum Praedicatorum, t. 1, s. 269, dok. nr 5. Inna bulla „Cum Magister et Priores“ z 22 II 1255 r. dotyczyła zabronienia członkom zakonu kaznodziejskiego, oprócz grożącej śmierci spowiadać się u kogoś innego niż u przełożonego zakonu bądź z tego pozwoleniem u innego kapłana dominikańskiego: „Cum Magister, et Priores Ordinis vestri (...) auctoritate vobis praesentium inhibemus, ne aliqui vestrum alii, quam Praelatis suis peccata sua confiteri praesumant, nissi necessitatis urgente periculo, vel nisi forsan dictus Magister, vel Prior proprius, alicui Fratri licentiam dederit Fratri alteri ejusdem Ordinis confitendi“ – Bullarium Ordinis Fratrum Praedicatorum, t. 1, s. 272, dok. nr 13; por. Sehi M., op. cit., s. 150–151. |